Nie wiem czy tak można
zaczynać jaką kolwiek książkę, ale mam na imię Hannah Marshall i mam lat 17.
Cóż mogę powiedzieć o sobie... Jestem osobą stanowczą i nie daję się nikomu.
Inni uważają, iż jestem sztywna, ja sądzę iż jestem dorosła. Szczerze to są
tylko pozory! Tak naprawdę myślę że jestem miłą i przyjemną osobą jeśli można
tak to ująć. Nie przyjaźnie się z wieloma osobami, moją najlepszą przyjaciółką
jest Mary Anne którą znam od dzieciństwa. Moja edukacja jest dość... dziwna.
Jak prawie każde dziecko, jestem zapisana do liceum jednakże nie korzystam z
niego. Uczę się w domu. Pewnie zadajecie sobie właśnie pytanie "Po co być
zapisanym do liceum jeśli się do niego nie chodzi!?" Chodziłam do liceum.
Na początku, ale... znudziło mi się. Mogę sobie na takie cos pozwolić, ponieważ
jestem bogata i nie kryje się z tym. Jestem bardzo rozpieszczonym dzieckiem,
powiedziałabym że nawet bachorem.
Ciągle gadam i gadam jaka to ja nie jestem, ale nawet nie możecie sobie wyobrazić jak wyglądam więc...
Mam jasne brązowe włosy i piwne oczy. Moje usta są dość jasne, podobnie jak karnacja. Zawsze ale to ZAWSZE jestem ubrana elegancko i na "bogato". Taki mój styl... Ale teraz ważne jest to w jaki sposób znalazłam najgorszego, najlepszego przyjaciela!
Zaczęło się to pewnego dnia kiedy siedziałam w swoim pokoju i pisałam SMS'y do Mary Anne. Szybko na klikałam na malutką klawiaturkę w moim telefonie pisząc: "Dziewczyno musimy się dzisiaj spotkać bo mam sprawę do omówienia! Moja matka znowu działa mi na nerwach.. Musze się komuś wygadać!" Po kilku sekundach moja przyjaciółka odpisała. Szybkość w jakiej Mary Anne odbierała wiadomości i je czytała była nadzwyczajna.
Napisała: "Nie ma sprawy, spotkajmy się w galerii handlowej przy fontannie, i wiesz co, dyre..."
Ciągle gadam i gadam jaka to ja nie jestem, ale nawet nie możecie sobie wyobrazić jak wyglądam więc...
Mam jasne brązowe włosy i piwne oczy. Moje usta są dość jasne, podobnie jak karnacja. Zawsze ale to ZAWSZE jestem ubrana elegancko i na "bogato". Taki mój styl... Ale teraz ważne jest to w jaki sposób znalazłam najgorszego, najlepszego przyjaciela!
Zaczęło się to pewnego dnia kiedy siedziałam w swoim pokoju i pisałam SMS'y do Mary Anne. Szybko na klikałam na malutką klawiaturkę w moim telefonie pisząc: "Dziewczyno musimy się dzisiaj spotkać bo mam sprawę do omówienia! Moja matka znowu działa mi na nerwach.. Musze się komuś wygadać!" Po kilku sekundach moja przyjaciółka odpisała. Szybkość w jakiej Mary Anne odbierała wiadomości i je czytała była nadzwyczajna.
Napisała: "Nie ma sprawy, spotkajmy się w galerii handlowej przy fontannie, i wiesz co, dyre..."
I tutaj właśnie skończyłam czytać, ponieważ moja matka
weszła do pokoju. Podeszła do mnie i chwile się we mnie wpatrywała. Szczerze?
Niezbyt mnie obchodziło co ma do powiedzenia, nie mogłam jej już znieść. Żeby
na nią nie patrzeć próbowałam jakoś skupić się na SMS'ie, lecz jej
magnetyzujący wzrok zawsze mnie ścinał z nóg. Nagle się odezwała.
- Hannah, czy możesz odłożyć w końcu ten telefon? - zapytała.
- Mamo, piszę z Mary Anne! Miała mi coś ważnego powiedzieć. - odparłam jej
niedbale.- Hannah, czy możesz odłożyć w końcu ten telefon? - zapytała.
- Mamo, piszę z Mary Anne! Miała mi coś ważnego powiedzieć. - odparłam jej
- Chciałam Ci tylko powiedzieć, że wyjeżdżam na 4 dni do innego miasta w sprawach biznesowych, czy mogłabyś się zająć domem i nie robić żadnych głupstw? - Oczywiście przy tych słowach spojrzała na mnie jak na kogoś kto jej zabił matkę.
- Postaram się... Może. - Nie chciałam jej robić nadziei, że wszystko będzie takie same jak wróci.
Po tej rozmowie poszła się spakować i wyszła z domu, zostawiając mi klucze i pieniądze na jedzenie. Nie rozumiem dlaczego mówi "W sprawach biznesowych"... Chyba dalej się nie skapnęła, że ja wiem co ona robi na tych "spotkaniach". Tak naprawdę bierze pierwszego lepszego faceta i jedzie z nim gdzie tylko popadnie. Zapomniałam powiedzieć, że moi rodzice są po rozwodzie. Tata został normalny, ale matka zmieniła swój sposób bycia i ubierana się. Nie wiem co w nią wstąpiło, ale wszystko jedno. Od razu, jak mama wyszła to ubrałam się i poszłam do galerii handlowej. Zauważyłam koło fontanny Mary Anne czekającą na mnie. Była ubrana jak zawsze, rockowe ciuchy, glany, wszystko takie jak zwykle.
Podeszłam do niej i chwile rozmawiałyśmy, aż w końcu powiedziałam jej o wydarzeniu w domu.
- No i matka znowu wyjeżdża na te 4 dni ze swoim facetem. Przecież ona zmienia facetów jak skarpetki - powiedziałam jednym tchem.
- Hannah, to twoja matka nie powinnaś tak mówić. - Tak jest zawsze... Ja narzekam na sprawy rodzinne, a ona mnie poprawia.
- Dobra nie gadajmy o tym... Słuchaj nie przeczytałam SMS'a od Ciebie. Powiedz mi teraz o co chodziło. - Próbowałam szybko zmienić temat.
- No to dowiedziałam się od dyrektorki, że będzie bal w szkole! - Jak już mówiłam nie uczęszczam do liceum, lecz na wszelkie zabawy i wycieczki jestem zapisana.
- To świetnie! Wiesz Mary Anne, już pójdę do domu. Muszę zrobić sobie coś do jedzenia i ogarnąć dom. Więc do jutra, pa! - Ostatnie zdanie powiedziałam już odchodząc.
- Pa Hannah! Do jutra!
Obie się rozeszłyśmy w dwie inne strony, machając sobie z oddali. Kiedy byłam już koło cukierni, bardzo się zamyśliłam z kim pójdę na bal. Rzecz jasna trzeba było mieć partnera! Myślałam sobie "Może pójdę z Ethan'em... Albo nie. Albo z Lucasem.. A ja przypadkiem nie jestem z nim pokłócona? Chyba nie mam partnera.." I nagle wpadłam na chłopaka w moim wieku, który tańczył na ulicy. Upadłam na chodnik, nieznajomy od razu zareagował i zapytał się czy nic mi nie jest. Ja onieśmielona wstałam i cała czerwona bez słowa odeszłam z miejsca zdarzenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz